Sobota siódmego Lipca , niby lato i wolność , zapach świeżej trawy i balangi do samego rana.
Życie pracującego już tak nie wygląda , chociaż owszem większość pobiera urlop tego typu "okazje" i wyczekuje ubłaganie na te 2tyg wolnego.
Ja tez czekam na urlop , wyglądam na niego jak na opuźniony express z Waw-y , tak wreszcie dojedzie , lecz już zanim wsiądziemy do owego przedziału już jesteśmy spuźnieni , życie marne .
Awans w pracy aż mnie nie ucieszył tak bardzo, nie wiem co by mogło mnie wprawić w uśmiech , mam kogoś ale siła i magia wypaliła się chyba z jeden miesiąc temu , teraz zastanawiam się gdzie dalej iść .
Trzydzieści i nadal nic , niewiem kim chce zostać i mogł bym tak pozostać w błogim stanie .
Napisał bym "Pomocy" zabierz mnie mnie stąd , ale gdzie i co ja tam mam niby robić , brakuje mi moich znajomych , nawet bardzo .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz