Każdego dnia , ba nawet każdej godziny i minuty tej że godziny rozliczając je sekundami można śmiało powiedzieć że ilość pomysłów przekracza możliwości godnie urodzonego naftowego szejka nie wspominając o mojej osobie.
99% z tych pomysłów to kolejnie odliczając: życie , solucja na problem ,zajęcie czasu wolnego, i cała reszta zostaje zapomniana a wydostają się tylko podstawowe informacje , co zrobię na obiad i czego nie mam w lodówce/szafce .
Kurwa , dlaczego to wszystko wygląda tak samo każdego dnia , identycznie jak przed urlopem letnim, samo to miejsce ma szczególną moc odbierania chęci do życia i miłości do natury.
Tak , wolał bym jebać się z Polską szarą ciężką rzeczywistością i znosić znoje każdego dnia i poczuć bul życia , każdego dnia stwierdzając "im bardziej boli tym silniej czuje że żyje" , tak mi się chce żyć.
Lub prościej , tęsknie do znajomych którzy o dziwo nadal mnie pamiętają ...
Brzmi zgorzkniale , ale tak nie jest, po prostu znajduje się w stanie wstrzymania( wiem wiem ,gdy stoisz to się cofasz) robię to co muszę i nic ponadto , czekam na ten wiatr który uderzy w żagiel i porwie mnie do przodu , szkoda tylko że nie mam wiosła .